wtorek, 22 stycznia 2013

spotkanie z A. było fantastyczne. tak dawno się nie widziałyśmy, więc było dużo rzeczy do omówienia. spotkałyśmy się w Regeneracji, A. przyprowadziła swojego psiaka, wypiłyśmy, pogadałyśmy, pośmiałyśmy się.

A. robi imprezę 15.04, zebrała już DJki, ma miejscówkę i mimo że to nie będzie impreza w zupełnie moim stylu, to i tak na pewno się wybiorę.

Pojęczałyśmy też trochę na nasze związki (a jakże), a raczej ich obecny brak, i straszną pustkę jaka temu wszystkiemu towarzyszy. Mnie już wszystko przeszło, tylko z każdym smsem od G. łapie mnie ogromny wkurw. za to A. przeżywa ogromnie i tak mi jej szkoda, bo świetna z niej laska. brałabym!

poniedziałek, 21 stycznia 2013

odnośnie niedzielnych tańców:
wchodzę z Ł. do klubu i oczekuję dzikiego tłumu ochoczo bawiącego się przy gorących rytmach, a tam kilku podstarzałych, pijanych panów, morze samotnych lasek i... w sumie tyle.
był tam facet zadziwiająco podobny do G., którego nie widziałam od maja 2012. zaprosił mnie do tańca (oh sooooo oldschool!), więc miałam okazję obadać, czy to G. czy nie. Nie był wydziarany, śladów po usuwaniu tatuaży też nie miał. do tego był nadzwyczaj radosny, a to do G. niepodobne...

chociaż wciąż pisze, że się zmienił.
blue monday mija mi bezboleśnie. pouczyłam dziecko, zrobiłam zakupy, zrobiłam pycha sałatkę z kaszą gryczaną! nie sądziłam, że sałatka z kaszą gryczaną is a thing, oh but it is! pospałam i umówiłam się na gorącą girl to girl date. hihi

jedynie przybija mnie, że nie wiem już jaki serial obejrzeć. jakieś propozycje?
najgorszy pomysł ever?
wyjście na tańce w zimowy niedzielny wieczór!

sobota, 19 stycznia 2013

beginner's luck

wczoraj wybrałam się z Ł. do klubu. na początku było dziwnie, ale impreza się rozkręciła. bawiłam się z pewnym Tomkiem, prostym chłopcem z Podlasia. postawił mi drinka, zaprosił do siebie do domu i ... zniknął! zastanawiam się, czy pójść tam dzisiaj, może tam będzie. czy to głupie? jedyny minus jaki miał, to za bardzo się ślinił :P
poza T. zarywał do mnie Egipcjanin, dałam mu numer; później był jakiś za niski koleś, jeszcze jakiś namolny afro i otyły koleś, który obtańcowywał mnie niewinnie od samego początku.

G. się znowu odzywa. po moim smsie "czy napisałeś tylko po to, żeby namieszać mi w głowie" napisał, że przyjdzie nowe, będą nowi znajomi, przyjaciele, nowe zespoły. odpisanie zajmuje mu średnio tydzień. znów nie wiem o co chodzi, ale się chyba tego od niego nie dowiem, więc postaram się to po prostu jakoś przełknąć.

wtorek był naprawdę low point for me. jechałam do anki, jak już prawie byłam na miejscu, słuchając Beiruta poryczałam się strasznie żałośnie. przez kogo? proste, przez G.
bilans wczorajszej nocy: jedno zupełnie niestosowne miejsce, 4x2x2x1. coś mi mówi, że jeszcze tam wrócę, hihi :D

sobota, 12 stycznia 2013

w poniedziałek napisał do mnie Gabriel. ze zyczy mi samego dobra w nowym roku i ze caluje. pozniej napisał, ze nie zapomina i poprzedni rok byl najgoszy w jego zyciu i ze odcial sie od tego co robil wczesniej.

i tym samym namieszal mi w glowie ponownie.

piątek, 4 stycznia 2013

odkryciem dzisiejszego dnia jest myepisodes.com

według tej strony obejrzałam 27 seriali, co w sumie wyniosło 2480 odcinków. jednym słowem zmarnowałam 130080 minut, co jest równe 3 miesiącom, 6 dniom i 8 godzinom.