odnośnie niedzielnych tańców:
wchodzę z Ł. do klubu i oczekuję dzikiego tłumu ochoczo bawiącego się przy gorących rytmach, a tam kilku podstarzałych, pijanych panów, morze samotnych lasek i... w sumie tyle.
był tam facet zadziwiająco podobny do G., którego nie widziałam od maja 2012. zaprosił mnie do tańca (oh sooooo oldschool!), więc miałam okazję obadać, czy to G. czy nie. Nie był wydziarany, śladów po usuwaniu tatuaży też nie miał. do tego był nadzwyczaj radosny, a to do G. niepodobne...
chociaż wciąż pisze, że się zmienił.
wchodzę z Ł. do klubu i oczekuję dzikiego tłumu ochoczo bawiącego się przy gorących rytmach, a tam kilku podstarzałych, pijanych panów, morze samotnych lasek i... w sumie tyle.
był tam facet zadziwiająco podobny do G., którego nie widziałam od maja 2012. zaprosił mnie do tańca (oh sooooo oldschool!), więc miałam okazję obadać, czy to G. czy nie. Nie był wydziarany, śladów po usuwaniu tatuaży też nie miał. do tego był nadzwyczaj radosny, a to do G. niepodobne...
chociaż wciąż pisze, że się zmienił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz